środa, 18 lipca 2018

William Castle i jego niesamowite chwyty marketingowe cz. 3: Latające szkielety i elektryczne siedzenia. Gdy jesteś w kinie, krzycz ile sił w płucach!



William Castle był producentem i reżyserem niskobudżetowych dreszczowców, który pod koniec lat 50 XX w. szczególną sławę zyskał dzięki nieszablonowym sposobom promocji swoich filmów. Tym sposobem tanie, często niepozbawione wad, niezależne produkcje przyciągały na seanse tłumy. W poprzednich odcinkach mogliście przeczytać o początkach kariery Williama (Dziewczyna, która powiedziała "nie" Hitlerowi) oraz o  wejściu w przemysł filmowy jako niezależny twórca (Film tak straszny, że umrzesz w kinie). Dziś chciałbym przybliżyć Wam dzieła tego nietuzinkowego producenta i reżysera, które stworzył we współpracy z aktorem Vincentem Pricem.

czwartek, 12 lipca 2018

Junji Ito: Wariactwa i koszmary



Moje zainteresowanie japońską popkulturą zaczęło się dzięki Polsatowi, wraz z emisją pierwszego odcinka Czarodziejki z księżyca. Byłem tym serialem totalnie zafascynowany i jeśli bym miał sobie teraz przypomnieć co wtedy tak bardzo mi się w nim podobało, to musiałbym napisać, że była to przede wszystkim inność względem tego co zapewniały mi kreskówki z mojego obszaru kulturowego. Możliwość obcowania z czymś nowym wiązała się z ekscytacją, była jak odkrywanie niezbadanych dotąd lądów. I im więcej pochłaniałem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę jak bardzo różnimy się od Japończyków, pod względem obyczajów, poczucia humoru, czy też konwencji grozy. Ta, często szokująca  i nad wyraz groteskowa  potrafi pozostawić odbiorcę okrutnie skonfundowanego i wypełnionego trudnym do opisania niepokojem. Właśnie w ten sposób opisałbym uczucia, które mi towarzyszyły podczas lektury komiksów jednego z najważniejszych współczesnych mangaków parających się horrorem, Junjiego Ito.

piątek, 1 czerwca 2018

William Castle i jego niesamowite chwyty marketingowe cz 2: Film tak straszny, że umrzesz w kinie


William Castle był producentem i reżyserem niskobudżetowych dreszczowców, który pod koniec lat 50 XX w. szczególną sławę zyskał dzięki nieszablonowym sposobom promocji swoich filmów. Tym sposobem tanie, często niepozbawione wad, niezależne produkcje przyciągały na seanse tłumy W poprzednim tekście (Dziewczyna, która powiedziała “nie” Hitlerowi) mogliście przeczytać o zaangażowaniu Castle'a w teatr. Dziś z kolei przyjrzymy się początkom jego kariery reżyserskiej, a także zadziwiającemu i niezwykle efektywnemu zabiegowi promocyjnemu, który towarzyszył podczas premiery pierwszego niezależnego dreszczowca naszego bohatera.

niedziela, 27 maja 2018

Najlepsze rzeczy przychodzą trójkami. Jak Vincent Price poznał Christophera Lee i Petera Cushinga



Tekst pierwotnie ukazał się na łamach portalu pulpkulturowego Kinomisja.pl  27 maja 2017 roku.  


Koniec maja zdaje się być wyjątkowym czasem dla fanów klasycznego horroru. 26 i 27 dnia tego miesiąca swoje urodziny obchodziłyby aż trzy ikony kina grozy: Vincent Price, Peter Cushing i Christopher Lee. Zagraniczny fandom ukuł z tej okazji stwierdzenie, że najlepsze rzeczy przychodzą w trójkach, zazwyczaj przyozdabiając w ten sposób dawne materiały promocyjne, w których pojawiali się ci panowie. Co jednak najciekawsze, na niesamowitym zbiegu okoliczności i miłości fanów do całej trójki ten fenomen się nie kończy, bo panowie Price, Cushing, i Lee w życiu prywatnym byli oddanymi sobie przyjaciółmi.