Odrażający Dr Phibes


Vincent Price to ikona kina grozy i basta. Takim przełomowym momentem w jego karierze była decyzja o przyjęcie głównej roli w „Gabinecie figur woskowych” w 1953 roku. Następna dekada z kolei, to seria filmów na motywach zaczerpniętych od Edgara Allana Poe po których powszechnie się mówiło, że Price to jest gość i szacunek do niego musi być. 

Oczywiście nic nie trwa wiecznie, więc i jego gwiazda w pewnym momencie musiała przygasnąć. W latach 70tych horror zaczął się coraz bardziej zmieniać, a sześćdziesięcioletni pan Price nie bardzo już był w stanie za najnowszymi trendami nadążać. Jednym z jego ostatnich znaczących filmów był „Odrażający Dr Phibes”, brytyjski horror (??) z 1971 roku.

Dr Anton Phibes to ceniony teolog i organista opłakujący śmierć swojej pięknej żony. Za zgon ukochanej obwinia lekarzy, którzy jego zdaniem byli niekompetentnymi gamoniami. Postanawia on poprawić jakość oferowanych usług przez służbę zdrowia wysyłając tych, którym nie udało się uratować jego żony do zaświatów.

Z racji posiadanej wiedzy teologicznej i faktu, że Vincent Price grał kiedyś w filmie „Dziesięcioro Przykazań”, nasz bohater zaczyna mordować używając symboliki dziesięciu plag egipskich i to właśnie sposoby w jaki Phibes pozbawia życia kolejnych lekarzy przykuwają uwagę widza. Są one bardzo wymyślne i aż by się chciało na głos powiedzieć: „ojojoj co to ludzie nie wymyślą”. Jedna akcja to nawet nieco piłą zalatuje : )

Rola Phibesa jest raczej dość nietypowa dla Price’a. Otóż oficjalnie Anton Phibes zginął w wypadku samochodowym, a w rzeczywistości ocalał mocno okaleczony (Nie spoileruję. Jego szpetna morda widnieje na plakacie) i od tamtej pory nosi maskę. Powiecie, że nic nowego i że Price taką rolę już miał w „Gabinecie figur woskowych”. Tam jednak to w żaden sposób nie wpływało to na sposób w jaki miał grać Price. Tutaj z kolei bohater jest niemy i ma bardzo ograniczoną mimikę, więc  ciężar aktorstwa przenosi się na granie oczami. To czy wyrażają one nienawiść, czy raczej szwankujące zwieracze zależy jednak od waszej dobrej woli i humoru.  

Charakterystyczny głos Price’a pojawia się jednak w filmie. Phibes ma ponoć imponującą wiedzę na temat akustyki, więc znalazł sposób na to, by móc od czasu do czasu przemówić. Po prostu podłącza sobie z boku krtani kabel którego drugi koniec łączy się z Fonografem. Jakby to powiedział Jesse Pinkman: „Yeah, science bitch!”. Muszę też pochwalić charakteryzacje w tym filmie. Okaleczony Price wygląda rewelacyjnie. Przepiękna z niego abominacja.

Film mocno zalatuje campem, więc nie nastawiajcie się na nic poważnego. Film jest nieco głupkowaty, ale nie śmieszny. Jakiejkolwiek atmosfery grozy też nie uświadczycie. Warto się jednak nim zainteresować ze względu na ciekawe pomysły i niezgorszą fabułę. Dodałbym go do półki „jestem zmęczony, mam kaca, więc obejrzę coś lekkiego, łatwego i przyjemnego”.

Update 01.07.2015

Ostatnio zostałem zaproszony do powiedzenia paru słów o filmie przez Skure vel Żarłoka, autora audycji Kulturalna Audycja ZKury. Poniżej znajdują się linki do audycji. Zapraszam do przesłuchania :).

http://www.enklawa.net/duch-michaela-jacksona-straszy,4575

http://kombinat.gniazdoswiatow.net/2015/06/30/odrazajacy-doktor-phibes/