niedziela, 29 marca 2015

House of Hammer: Czy wiecie, że matki nienawidzą dziewczyn swoich synów? Die! Die! My Darling!



Chociaż wytwórnia Hammer kojarzona jest głównie z gotyckimi horrorami, to udało jej się poczynić kilka nieco odmiennych filmów, czego przykładem będą chociażby słynny Pies Baskervillów, Milion lat przed naszą erą, czy Fanatic z 1965 i to temu ostatniemu filmowi chciałem poświęcić niedzielny wpis.

Najwyraźniej amerykanie stwierdzili, że tytuł filmu jest zdecydowanie zbyt nudny, bo na ich rynku został wypuszczony jako Die! Die! My Darling! Muszę przyznać, tak jest zdecydowanie bardziej dramatycznie i postanowiłem wstawić film na bloga właśnie pod tym tytułem. Nie należy też zapomnieć o tym, że dzisiaj tytuł jest kojarzony głównie z  klasycznym już kawałkiem grupy Misfits, która czerpała inspirację z tego filmu. I już samo to może być powodem zainteresowania tą pozycją.

Patricia Caroll kilka lat po śmierci swojego narzeczonego wreszcie jest gotowa do rozpoczęcia nowego życia. Niedługo przed zamążpójściem otrzymuję jednak list od matki swojego byłego, w którym ta prosi dziewczynę o wizytę. Patricia postanawia odwiedzić staruszkę w poczuciu, że to będzie ostateczne zamknięcie pewnego rozdziału w jej życiu…i tak będzie, ale w nieco bardziej dramatycznym stylu niż sądziła.

Okazuje się, że babka jest straszną fanatyczką religijną, która nieustannie strofuje główną bohaterkę. Dodatkowo na siłę przedłuża jej wizytę, my zaś oglądając film będziemy wić się z irytacji nad brakiem charakteru Patricii. Ta rzecz jasna zachowuje się potulnie ze względu na szacunek do starszej osoby, aczkolwiek główna bohaterka jest niemalże od początku przestawiana niczym mebel i można by się głowić, czemu jeszcze z domu nie wyjechała. Gdy na nasze szczęście decyduje się ona na dość rozsądny plan opuszczenia posiadłości, zostaje ona (o niespodzianko) zamknięta w pokoju, by móc pozostać czystą dla byłego, który czeka na nią z aniołkami w niebie. Wtedy film zaczyna się robić ciekawy, więc jeżeli ktoś tak jak ja, odczuwał irytację to warto moim zdaniem wytrzymać, bo później jest zdecydowanie lepiej.

Wspomnieć muszę, że film ma bardzo specyficzną muzykę. Początkowo podkład jest taki bardzo sielankowy, nawet podczas rozmów z tą starą fanatyczką. No ale kogo oni chcą nabrać, skoro od razu widać, że babsko ma nierówno pod sufitem? Mam z tą muzyką mały problem, bo chociaż w niektórych momentach faktycznie pasuje, to jednak ekspresja dźwięków wydaje się mocno przesadzona i miałem wrażenie, bardziej adekwatna byłaby do serialu komediowego pokroju rodziny Addamsów. Na szczęście gdy akcja rusza, to muzyka nieco się uspokaja i irytuje już tylko sporadycznie.

Z ciekawostek warto dodać, że w filmie gra między innymi Peter Vaughan, oraz Donald Sutherland, któremu przypadła kreacja upośledzonego Josepha.

Podsumowując. Jeżeli się przeboleje początek i momentami irytującą muzykę, to otrzymujemy dość dobry thriller. Jest on co prawda do bólu przewidywalny, ale był na tyle ciekawy, że seans mogę uznać za udany.