House of Hammer: Orientalna klątwa przyczyną morderstw w spokojnej Kornwalii. Kobieta Wąż atakuje!


Dawno, dawno temu, gdy byłem małym szkrabem i spędzałem wakacje u babci, podszedłem do kobieciny i spytałem: A jaki jest najstraszniejszy horror, który widziałaś w życiu? Babcia wzięła mnie na kolana, spojrzała w oczy i rzekła: „Kobieta wąż. To film przerażający i wspaniały.” Podobnie mówił zresztą mój ojciec, który obejrzał ten film dzieckiem będąc, co poskutkowało fatalną, przepełnioną koszmarami nocą.

Fenomen tego filmu nie kończył się na mojej familii, bo o „Kobiecie Wąż” często wspominał chociażby ś.p. Tomasz Beksiński, kultowy dziennikarz radiowy i tłumacz filmowy, który ponoć wypełnił portki do pełna ze strachu i tak mu się spodobało, że stał się  fanem Hammera. Beksiński zresztą, sam swego czasu zarówno przetłumaczył, jak i przeczytał ten film, więc jeśli ktoś dorwie kopię z dość nietypowym głosem lektora, której tytuł został przetłumaczony jako "Gad" to właśnie jest to wersja z Tomaszem Beksińskim.

Można powiedzieć, że facet uratował "Kobietę Węża" od zapomnienia. Gdy czytam o tym filmie np. na stronie kanału TCM, to tam jest informacja, że jest to dzieło często pomijane i niedocenione. Inna sprawa, że u nas, za czasów głębokiej komuny, ludzie byli pewnie głodni porządnego kina i dobrze skrojony Hammer musiał robić wrażenie. 

Harry Spalding odziedzicza po niedawno zmarłym bracie posiadłość w Clagmoor w Hrabstwie Kornwalii. Wprowadza się on tam z małżonką niemal błyskawicznie, co zdecydowanie odradza mu lokalna społeczność. Ta jest ewidentnie terroryzowana przez czające się w cieniach zło, które lubi pozostawiać po sobie ofiary.

Film dość długo buduje napięcie i jest bardzo, ale to bardzo tajemniczy. Mija jakieś pięćdziesiąt minut zostaje nam zdradzone, że sposób w jaki giną ofiary przypomina ukąszenie kobry. Dlatego też, straszną krzywdą dla tego Hammera jest sam tytuł. Oryginalny „The Reptile”, czyli po prostu gad, jest bardziej niedopowiedziany, a z kolei „Kobieta Wąż” naprawdę dużo odkrywa, zwłaszcza, że w filmie występują tylko dwie aktorki. Przez to, od pierwszego pojawienia się na ekranie Jacqueline Pearce (zaprawdę, piękna kobieta) wiadomo, że to ona jest straszliwą kreaturą wgryzającą się w szyje Kornwalijczyków. Straszna szkoda.

A skoro już mowa o tytułowej bohaterce, to nie można nie wspomnieć o charakteryzacji, która zdecydowanie już trąci myszką i widok Kobiety Węża może faktycznie kogoś rozbawić, czego wina moim zdaniem leży w wielkich, namalowanych farbami oczach. Z drugiej strony, jest jednak coś w tej masce naprawdę odpychającego.

Jestem pod dużym wrażeniem dusznego klimatu, która ta produkcja posiada i to chyba jeden z najlepiej zrobionych pod tym względem hammerów. Dodatkowy atut zapewnia tutaj nuta orientalizmu, szczególnie odczuwalna, gdy Spaldingowie odwiedzają sąsiadów, rodzinę Franklynów, która zwiedziła z pół świata i jednym z ich sposobów na umilenie gościom wizyty są koncerty na Sitarze. Zresztą, to obce, azjatyckie kulty są odpowiedzialne za to, że przepiękna, spokojna Brytyjka zamienia się czasami w potworną, przypominającą węża kreaturę. Myślę, że film oddaje jednoczesną fascynację i strachem przed wschodnimi, obcymi kulturami, co bardzo pasuje do Brytyjczyków, mając na względzie to, jaką byli potęgą kolonialną.

„Kobieta Wąż” to bardzo udany Hammer Horror, który jak najbardziej polecam amatorom starych filmów grozy , chociaż zastanawiam się odrobinę, czy to, że tak dobrze odbieram ten film nie jest po części skutkiem otoczki (niewielkiej, bo niewielkiej, ale jednak) kultowości tego tytułu. Hmm…

Zapraszam do zapoznania się ze świetnym, klimatycznym zwiastunem tej produkcji.