wtorek, 25 sierpnia 2015

Corman Gothic: Studnia i Wahadło



„Studnia i Wahadło” z 1961 roku to drugi, po „Zagładzie domu Usherów”, film wyprodukowany i wyreżyserowany przez Rogera Cormana, który czerpał inspirację z nowel Edgara Allana Poe’a. Zachęcony sukcesem swojego poprzedniego filmu reżyser ponownie zaprosił do współpracy aktora Vincenta Price’a oraz kompozytora Lesa Baxtera. 


Akcja filmu dzieje się w szesnastowiecznej Hiszpanii. Francis Bernard, poinformowany listownie o śmierci swojej siostry, wyrusza do zamku swojego szwagra, Nicholasa Mediny (Price). Ten, pytany o przyczynę śmierci swojej żony, unika jasnej odpowiedzi. Karmiony różnymi historiami, raz przez gospodarza, drugi przez zaprzyjaźnionego z rodziną Medina lekarza bohater postanawia zostać w zamku tak długo, aż odkryje co tak naprawdę się tam wydarzyło.


Jak widzicie, z oryginalną historią ten film praktycznie nie ma nic wspólnego, a użycie nazwiska pisarza i tytułu jego dzieła można tłumaczyć jedynie chęcią oddania atmosfery noweli. Fabularnie użyto tutaj podobnego szablonu co w „Zagładzie domu Usherów”. Ponownie do umiejscowionego na odludziu, przerażającego miejsca przybywa ktoś z zewnątrz, zainteresowany tym, co dzieje się w środku. Ponownie też, wspomina się, że miejsce zamieszkania ma zgubny wpływ na jego rezydentów. Tak jak w poprzednim filmie zresztą, zmarli są chowani w podziemiach posiadłości, w której żyją główni bohaterowie. Dodam też, że  po raz kolejny postać grana przez Vincenta Price’a to dobry człowiek, który jednak jest wyniszczony przez plugawą historię, którą skrywa jego ród.


Twórcy filmu sprzedają nam więc bardzo podobną opowieść, ale podają nam ją w intensywniejszej, niż ostatnio dawce. Zamek, a w szczególności jego podziemia starają się być bardziej przerażające, niż Dom Usherów. Nieco więcej jest również postaci, jak i samej fabuły, w którą wplecione są klimatyczne retrospekcje. Vincent Price jest jeszcze bardziej ekspresyjny niż ostatnio i to do tego stopnia, że jego gra aktorska czasem ociera się o geniusz, a innym razem o niezamierzoną autoparodię. Tak, czy inaczej, skłonność do przesadzania to jedna z cech charakterystycznych tego aktora i jeśli już się zakochamy w filmach z jego udziałem, to albo pokochamy również jego nad-ekspresyjność albo chociaż uznamy to za coś bardzo uroczego :).


Rezultat końcowy jest wyśmienity. „Studnia i Wahadło” to naturalny spadkobierca „Zagłady domu Usherów”, tak więc wszystkim tym, którym do gustu przypadł pierwszy film z serii i tym razem nie będą zawiedzeni. To gotycki horror w najlepszym wydaniu.