piątek, 28 sierpnia 2015

Fuma Italia: The Horrible dr. Hichcock




Czy zastanawialiście się czasem kim są ci wszyscy ludzie, których spotykacie w tramwaju, albo w supermarkecie? Co robi w czasie wolnym lekarz, który niedawno wypisywał Wam L4? Czy osoba kojarzona z, jakby nie było, poważnym i odpowiedzialnym zawodem może skrywać mroczną tajemnicę? 



Przykładowo, taki doktor Bernard Hichcock, tytułowy bohater włoskiego horroru z 1962 roku, to uznany specjalista w dziedzinie anestezjologii, zamożny człowiek, typ cechujący się wielką powagą i dojrzałością. Można by powiedzieć, że wzór do naśladowania, gdyby nie jego nietypowy fetysz. Musicie bowiem wiedzieć, że nasz doktor ma skłonności nekrofilskie i nie potrafi normalnie zbliżyć się do żony. Z racji wykonywanego zawodu, ma on dojścia do odpowiednich znieczulaczy, dzięki którym jego małżonka zasypia w sen tak głęboki, że przypomina ona zwłoki. Dopiero wtedy doktor może okazywać jej miłość…


Te nietypowe igraszki kończą się jednak tragicznie, gdy Hichcock (Tak, Hichcock, nie Hitchcock) przez pomyłkę podaje żonie zbyt dużą dawkę i bidula umiera. Znika on więc na 12 lat, po czym wraca do rodzinnego domu z nową żoną i jest chyba największym szczęściarzem na świecie, bo jego nowa ukochana, Cynthia, ma twarz Barbary Steele. Młoda kobieta nie może jednak się zaaklimatyzować w nowym domu, który, jak się zdaje, jest nawiedzany przez starą żonę doktora. On sam zresztą, zaczyna zachowywać się dziwnie.


Robi wrażenie, prawda? Pomysł na to, by jedna z najważniejszych postaci była nekrofilem jest zdecydowanie kontrowersyjna, zwłaszcza, że film powstał w 1962 roku i nie jest to żadne poryte exploitation, tylko gotycki horror, niemalże tak typowy, jak tylko można. Nie oczekujcie więc po filmie niczego szczególnie dziwnego i niesmacznego. Scenarzyści jednak zasługują na plusa za pewną oryginalność.


Skłonności doktora są pokazane na początku filmu, co może i intryguje, ale przez cały seans odnosiłem wrażenie, że zdecydowanie lepiej by było, gdybym dopiero w ostatnich minutach filmu dowiedział się jak baraszkował ze swoją żoną dr Hichcock i co było przyczyną jej śmierci. Możliwe, że wtedy zakończenie byłoby zdecydowanie bardziej szokujące. Kolejna sprawa, że „The Horrible dr. Hichcock” w pewnym momencie zaczyna udawać, że jest filmem o duchach, a przecież wiedząc to, co wiemy, naturalne jest to, że będziemy wszelkie podejrzenia kierować na doktorka. Trochę się na to krzywiłem, ale z drugiej strony, skłamałbym, gdybym napisał, że nie oglądało mi się filmu przyjemnie.


Poza tym, dobrze mi robił już sam klimat, można by  powiedzieć, wzorowo gotycki, no i co tu dużo czarować, po prostu przyjemnie się ogląda piękną i utalentowaną Barbarę Steele, która w tym filmie gra typową damę w opałach.


Mówiąc krótko, jest nieźle. Dostałem kolejny porządny gotycki horror, co bardzo mi odpowiada, a w dodatku taki z dość ciekawym pomyślałem na fabułę. Co prawda nie do końca wykorzystany jest tu potencjał historii, ale i tak jestem usatysfakcjonowany.