niedziela, 13 września 2015

House of Hammer: Wiktoriański Gender Bender. Dr. Jekyll and Sister Hyde


Pamiętacie czasy, gdy w TV głównym tematem wszelakich wiadomości i programów publicystycznych nie była Ukraina, ani muzułmańscy uchodźcy, tylko Gender?  Ten temat wielu ludziom spędzał nie tak dawno temu sen z powiek, więc zgaduję, że najbardziej przerażającym dla nich hammer horrorem byłby „Dr. Jekyll and Sister Hyde”, który jest zwariowaną wariacją na temat klasycznej noweli Roberta Luisa Stevensona ze zmianą płci wysuniętą na pierwszy plan.


W tej wersji historii Dr Jekyll (Ralph Bates) pracuje nad serum zapewniającym wieczną młodość. Odkrywa on, że długowieczność zapewniają kobiece hormony. Opracowuje on na ich bazie serum, które rzecz jasna wypróbowuje na sobie. Efekt? Tymczasowo zamienia się w babeczkę.

Po powrocie do własnej formy Jekyll postanawia kontynuować pracę nad serum, teoretycznie po to, by je udoskonalić i wyeliminować efekt uboczny polegający na totalnym zniewieścieniu. Problem w tym, że potrzebuje świeżej dawki żeńskich hormonów.

Od tego momentu w filmie zaczynają się pojawiać wątki ze słynnymi wiktoriańskimi postaciami, takimi jak Burke i Hare, czy nawet z Kubą Rozpruwaczem. To zabójstwa, w szczególności młodych kobiet, są w tym filmie głównym elementem horroru. Przyznam też, że to całkiem ciekawe urozmaicenie fabuły.

W pewnym momencie kobiecość doktora zaczyna walczyć o dominację nad ciałem, co objawia się między innymi konfliktem na tle miłosnym. Piętro wyżej mieszka bowiem pewne młode rodzeństwo. Jak się pewnie domyślacie, zapracowany Dr. Jekyll  podkochuje się w Susan Spencer, zaś jego „siostra” ma wyraźne ciągoty w kierunku Howarda.

Muszę tutaj bardzo pochwalić dobór aktorów grających główne role i ich charakteryzacje. Ralph Bates i Martine Beswick są momentami tak do siebie podobni, że byłbym w stanie uwierzyć, że to jedna i ta sama osoba, albo przynajmniej w to, że są rodzeństwem.  Swoją drogą, to aż wstyd zachwycać się nietuzinkową urodą Beswick. W szczególności, gdy przypomnę sobie, że w tym filmie jest ona tak naprawdę facetem ; p.

A jak się to cudo ogląda? Generalnie nie jest źle. Film nie zachwyca jakoś szczególnie swoim klimatem i są momenty, gdy akcja lekko siada, ale dzięki ciekawej i dość oryginalnej fabule, mogę powiedzieć, że ogląda się go nie najgorzej. Jeżeli  ktoś lubi hammera i ten film mu jakoś umknął, to zdecydowanie nie widzę przeszkód, by spróbować. Dupy może nie urwie, ale nikt przesadnie kręcić nosem nie powinien.