wtorek, 8 września 2015

Najgorsze z najgorszych: Nocturna- Wnuczka Draculi




Bywają takie chwile, gdy niezwykle ciężko jest wybrać odpowiedni film do obejrzenia. Co ciekawe, im więcej ich czeka w kolejce, tym trudniej jest mi się podjąć właściwą decyzję. Ostatecznie zdecydowałem się na film o tytule „Nocturna: Wnuczka Draculi”, który kiedyś odnalazłem przypadkiem na filmwebie. O tej produkcji nie dowiedziałem się stamtąd nic, gdyż brakowało zarówno opisu, jak i jakichkolwiek komentarzy ludzi, którzy mogliby mnie przed filmem ostrzec. Widoczna była jedynie ocena 3.2 i niemieckojęzyczny plakat na którym widniał potężny napis „Dracula’s erotische abentouer”. No cóż, raz się żyje…


Lata siedemdziesiąte to bardzo trudny okres dla wampirów. Hrabia Dracula (John Carradine) jest już tak stary, że musi nosić sztuczne zęby i żeby przetrwać, zmuszony jest zamienić swoje zamczysko w…hotel. Opiekuje się nim wnuczka, tytułowa Nocturna, która obserwuje próby umilającego gościom czas zespołu disco. Wampirzyca zakochuje się w gitarzyście kapeli i wynosi się do Nowego Yorku. Dziadzio Dracula postanawia przywieźć niesforną wnuczkę z powrotem do domu.


Powiem szczerze. Wybitnie nie wiedziałem czego się spodziewać po filmie i totalnie zgłupiałem, gdy po pierwszej minucie filmu ujrzałem główną bohaterkę, podążającą pewnym krokiem piękną wampirzycę z dudniącym w tle akompaniamentem  muzyki disco! Podczas seansu „Nocturny” nasłuchamy się takiej muzyki naprawdę sporo. Ten film to niemalże kwintesencja kiczu z późnych lat siedemdziesiątych. Gdy zobaczycie stereotypowego czarnego alfonsa z epoki, który ma dodatkowo ubraną czarną pelerynę dla podkreślenia tego, że jest wampirem, to zrozumiecie.


Może to się wydawać dziwne, ale „Nocturna” to niezamierzenie śmieszna komedia. Jest luźny klimat, są głupie teksty, ale śmiejemy się przede wszystkim z nieporadności filmu. W końcu nie da się nie mieć poważnej miny na widok beznadziejnych aktorów, którzy nie dość, że wymawiają głupie kwestie, to jeszcze mają nienaturalnie dobrane głosy. Szczególnie rozbrajająca jest pod tym względem główna aktorka, Nai Bonet, która pochodzi z Wietnamu. Została ona rzecz jasna zdubbingowana przez osobę, której głos wyraża przede wszystkim to, że czytanie to bardzo trudne zajęcie.


Kiczu dopełniają rysowane efekty specjalne. Przykładowo, jest scena w której stowarzyszenie wampirów sobie obraduje i nakryci przez policjanta szybko zamieniają się w nietoperze i odlatują. Aby twórcy mogli przedstawić tą scenę, film zamienia się na chwilę w kreskówkę.


Pewnie bardzo was zastanawia to całe „erotische abentouer”, wiem że tak. Ogranicza się to do sceny, w której główna bohaterka się kąpie i scenarzyści, niby dla zmylenia widzów, postanowili wcisnąć wewnętrzny monolog Nocturny, w którym ta zastanawia się nad miłością i sensem istnienia. Dojcze najwyraźniej dystrybuując zagraniczne filmy za bardzo oceniają produkcje przez pryzmat własnej kinematografii :V.


Film jest oczywiście tragiczny i całkowicie zasłużenie zasługuje wrzucenie go do tagu " Najgorsze filmy wczechczasów" ale uwierzcie mi, że dawno nie oglądałem tak rozbrajającego totalnego paździerza. Fanom okrutnego szajsu i kiczu powinno się spodobać.