Paroxismus/ Venus in Furs


Jimmy Logan zarabia na życie jako trębacz w kapeli jazzowej. Podczas jednego ze swoich występów zauważa niespotykaną piękność. Dziewczyna ma na imię Wanda i jest tak urokliwa, że Logan bardzo szybko traci dla niej głowę. Para nawiązuje krótki romans po którym dziewczyna staje się dla muzyka prawdziwą obsesją.

Facet nie wie jednak, że Wanda tak naprawdę jest zjawą, która została zamordowana podczas erotycznego party. Powróciła ona zza grobu przepełniona żądzą zemsty i czyha na tych, którzy pozbawili ją kiedyś życia. Ubrana w skąpe ciuszki zjawa najpierw uwodzi zwyrodnialców, a następnie rozprawia się z nimi tak, by sprawiedliwości stało się zadość.

"Venus in Furs" jest filmem Jesusa Franco, faceta który za życia natrzaskał tyle filmów, że jego filmografia jest naprawdę trudna do ogarnięcia dla przeciętnego zjadacza chleba. Znakiem rozpoznawczym jego produkcji była przede wszystkim mieszanka kina grozy z erotyką. Ja sam do tej pory znałem reżysera przede wszystkim z filmu "Vampyros Lesbos"  ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Erotyzm nie jest jednak tym, co definiuje opisywany tutaj film, bo tego, jak na prezentowaną tematykę jest dość niewiele. To przede wszystkim psychodeliczna, przypominająca senne koszmary przygoda opatulona w atmosferę nocnych klubów z lat sześćdziesiątych. Z tego też powodu nie nastawiajmy się na trzymającą się kupy opowieść i dajmy ponieść się klimatowi. Ten jest zresztą najmocniejszą stroną tej produkcji i przede wszystkim dla niego warto seans ciągnąć dalej.

Jest to w końcu bardzo niskobudżetowy film który zdecydowanie nie powala jakością wykonania. Oniryczna atmosfera i takiż sposób prowadzenia fabuły zapewniają jednak całkiem ciekawych doznań dzięki którym nie w sposób powiedzieć, że seans filmu to strata czasu. 

Kończąc ten tekst chciałbym skierować się do ludzi, którzy być może są bardziej obeznani z filmami Jesusa Franco. Bądźcie tacy dobrzy i napiszcie mi w komentarzach Wasze rekomendacje. Mam ochotę zgłębić temat.