House of Hammer: Kapitan Cronos - Łowca Wampirów


Początek lat siedemdziesiątych. Hammer po raz kolejny próbuje utrzymać się na rynku modyfikując swoją formułę Hammer Horroru.  Brian Clemens, twórca serialu „The Professionals” i scenarzysta wcześniejszego filmu Hammera, pod tytułem „Dr. Jekyll and Sister Hyde” tworzy bohatera, który znacząco się różni od poprzednich protagonistów wytwórni.

Kronos jest byłym kapitanem Królewskiej Gwardii, który po przeżyciu osobistej tragedii  postanowił poświęcić swoje życie zwalczaniu plugawych bestii zwanych wampirami. W krucjacie przeciwko stworom nocy towarzyszy mu Hieronymus Grost, którego wiedza jest równie wielka co jego garb, a także Carla, która…no jest bardzo ładna i jest całkiem niezła w łóżku.


Nasi bohaterowie spotykają się z Dr. Marcusem, przyjacielem Kronosa z czasów wojska, który niepokoi się dziwnymi atakami na miejscowe dziewczęta. Te są bowiem pozbawiane sił witalnych i młodości, prawdopodobnie przez ciekawą odmianę wampira.  Kronos oczywiście rozpoczyna śledztwo mające na celu odkrycie kim jest czyhające na niewiasty monstrum.


I tak jak wspominałem na wstępie, bohater tego filmu to już zupełnie inna bajka. Do tej pory znawcy wampiryzmu to głównie nobliwi uczeni (Dzień dobry Panie Cushing), czy też przedstawiciele kleru. Tym razem zaserwowano młodego, mogącego podobać się kobietom jegomościa, który doskonale posługuje się bronią białą. Dzierży on zarówno szablę, jak i samurajską katanę, co jest dość oryginalnym pomysłem i człowiek tylko się zastanawia skąd on u licha wytrzasnął taki miecz. Nie jest to zresztą jedyny oręż Kronosa, bo w pewnym momencie filmu wykuwana jest dla niego broń wyjątkowo dobrze sprawująca się przeciwko wampirom. Zna się on także nieco na gusłach i wie, jak się przygotować przed walką z potworami.  Czyżby Kronos był takim Proto-wiedźminem? Hmmm….


Jest to chyba jeden z najdynamiczniej poprowadzonych filmów Hammera, któremu zresztą dużo bliżej do kina przygodowego, niźli do horroru. Czy to źle? A skądże znowu! „Captain Kronos –Vampire Hunter” oglądałem z wielkim zaciekawieniem, głównie dzięki ciekawie napisanym postaciom i niezgorszej fabule.

Teoretycznie wielkim atutem powinny być sceny akcji które momentami są całkiem strawne, a czasem beznadziejnie zrealizowane. W filmie pojawia się na przykład scena, w której trójka zawadiaków  czyha na życie Kronosa, co kończy się dla nich i dla widza dość nieciekawie. Jest to jednak  tylko moje czepialstwo, więc nie martwcie się. Tak źle nie jest.


„Captain Kronos” wyjątkowo mnie zauroczył i pluję sobie w brodę, że przeleżał u mnie na liście filmów do obejrzenia jakiś…rok? Strasznie się zajarałem tą produkcją i aż smutno się zrobiło mi na serduszku, że nie powstało tego więcej…a miało! Podobno „Captain Kronos – Vampire Hunter”  miał być początkiem całej serii filmów, czy też serialu (nie jestem pewien), co rzecz jasna nie wypaliło. A szkoda….

Captain Kronos jest jednym z niewielu filmów (i chyba jedynym w miarę znanym), którymi wytwórnia Hammer zechciała się podzielić na Youtube, tak więc jeśli was ta produkcja zaciekawiła, to gorąco zachęcam do obejrzenia. Naprawdę warto.