poniedziałek, 26 października 2015

Fuma Italia: Nightmare Castle



Mawiają, że królowa może być tylko jedna, tak więc przestańmy się czaić po krzaczorach i głośno krzyczmy i uświadamiajmy tych, co to są ze starym kinem grozy na bakier, że berło i korona należą się wyłącznie Barbarze Steele!  No i skoro już tak zacząłem z przytupem, to wypadałoby oczywiście uzupełnić Komnatę o kolejny klasyk kina grozy z tą Aktorką. Szanowni Panowie…Drogie Panie… Dzisiaj o filmie „Nightmare Castle” z 1965 roku.


Barbara Steele wciela się w Muriel Arrowsmith, kobietę nie dość, że piękną, to w dodatku bardzo i to bardzo bogatą. Połączenie bardzo kuszące, ale i przyciągające nieodpowiednich mężczyzn. Małżonek Muriel, Stephen, jest naukowcem, który ożenił się z kobietą przede wszystkim dla statusu i pieniędzy. Nietrudno się domyślić, że jest to niezbyt szczęśliwa para, co rzecz jasna prowadzi do pozamałżeńskich kontaktów intymnych. Gdy Stephen nakrywa Muriel w niedwuznacznej sytuacji z ogrodnikiem, okrutnie oboje okalecza, a następnie morduje. Używa on krwi zabitych kochanków do odmłodzenia starej służącej o imieniu Solange...bo nic nie może się zmarnować!

Parka żyłaby sobie długo i szczęśliwie, gdyby nie informacja, że Stephen nie został uwzględniony w testamencie Muriel i wszystko dziedziczy jej siostra, Jenny (w tej roli…Barbara Steele! Uff..jak dobrze!). Wyrachowany naukowiec poślubia więc dziewczynę i planuje wykorzystać fakt, że posiada ona bardzo kruchą psychikę. Ot, poślubić, wysłać do wariatkowa i zagarnąć majątek. Jenny faktycznie staje na skraju szaleństwa, ale raczej nie wyjdzie to Stephenowi na dobre. W snach bowiem objawia się jej zmarła siostra, która rzecz jasna spokoju w życiu pozagrobowym nie zaznała i planuje zemstę na okrutnym mężu.

To nie pierwsza podwójna rola Barbary i każdy kto zna Maskę Szatana vel Black Sunday wie, że ta aktorka naprawdę potrafi zmieniać swoje oblicza. Siostry Arrowsmith są tak skrajnie różne, jak tylko jest to możliwe. W dodatku, w razie gdyby widz był wyjątkowo niekumaty, to postanowiono tą porządną przedstawić jako blondynkę, a tą pożądaną jako brunetkę : ) .

Muzykę do filmu skomponował Ennio Morricone, ale proszę się zbytnio nie emocjonować, bo choć ścieżka dźwiękowa faktycznie stoi na wysokim poziomie, to nie ma co się spuszczać na lewo i prawo, bo tworzył mistrz. Jest to, po prostu, porządnie wykonana fucha, mieszcząca się w gatunkowym standardzie i tylko tyle.

Film ma bardzo powolne tempo i nie można się obruszać na to, że ktoś sobie ziewnie, czy nawet chrapnie podczas oglądania. W dodatku przez długą część filmu widz się czuje jak na salonach u szlachciców i dopiero gdzieś po 2/3 seansu zaczyna się gotycka groza.

Mimo wszystko bardzo dobrze mi robi klimat produkcji, mocno zakurzony, jakby jeszcze starszy, niż jest w rzeczywistości (To jakbyś pomylił 70letnią babuleńkę ze 100letnią starowinką. Co za nietakt!) .

„Nightmare Castle” nie jest to oczywiście produkcją w jakikolwiek sposób wybitną, jednakże, jeżeli już urok Barbary Steele na kogoś zadziałał i polubił inne produkcje z jej udziałem, to i ten film widza powinien usatysfakcjonować. Chyba…