House of Hammer: Skosztuj krwi dziewic i zaznaj wiecznej młodości, tak jak Hrabina Dracula.



W 1970 roku wytwórnia Hammer podpisała dwu filmowy kontrakt z aktorka Ingrid Pitt, znana dotychczas przede wszystkim z występu u boku Clinta Eastwooda w filmie Tylko dla Orłów. Jeszcze w tym samym roku zagrała ona główną rolę w filmie Vampire Lovers, koprodukcji z AIP, adaptacji klasycznej powieści Carmilla Josepha Sherindana LeFanu. Był to w gruncie rzeczy dość klasyczny film Hammera, wyróżniający się przede wszystkim nieco bardziej śmiałym podejściem do ukazywania kobiecego ciała.


Vampire Lovers zebrało dość mieszane recenzje, choć do dzisiaj film ma swoich oddanych fanów, uważających go za dzieło kultowe. Produkcja, która okazała się umiarkowanym sukcesem finansowym, zapoczątkowała trylogie filmów o kobiecych wampirach (więcej na ten temat tutaj), jednak w żadnej z kontynuacji nie zobaczyliśmy już Ingrid Pitt.



W czasie, gdy Jimmy Sangster kręcił Lust for a Vampire, gdzie tym razem role Mircalli odgrywała młodziutka Yutte Stensgaard, Pitt była zaangażowana w inny projekt, zatytułowany Countess Dracula.


Fabuła filmu nie miała jednak nic wspólnego z postacią stworzona przez Brama Stockera, ani z jego pierwowzorem, Vladem Palownikiem. Była to jedynie tania zagrywka mająca na celu przyciągnięcie do kin większej ilości widzów. Prawdziwa inspiracja miała tutaj być inna postać historyczna: Elizabeth Batory


Batory, która zapamiętana została przede wszystkim ze względu na swoje sadystyczne skłonności przez lata stała się obiektem mitologizacji, jako ta, która kąpała się w dziewiczej krwi dla zachowania młodości. W końcu przedarła się do kultury masowej, jako bohaterka powieści, a następnie filmów i komiksów.




Film rozpoczyna się odczytaniem spadku po Hrabim Nádasdy podczas którego poznajemy młodego porucznika Imre Totha. Bohater wpada w oko wdowie po zmarłym, ku niezadowoleniu jej wieloletniego kochanka, kapitana Dobiego. Niedługo po tym zdarzeniu, Hrabinie zdarza się wyładować swoja złość na służce, której krew okazuje się mieć zbawienny wpływ na bohaterka, która odzyskuje swoja dawno utracona młodość.


Elisabeth zachłystuje się więc swoja uroda i podając się za własną córkę postanawia wykorzystać swoje wdzięki by zdobyć miłość Totha. Plany krzyżują jej jednak powrót prawdziwej córki i fakt, że odmłodzenie okazuje się być jedynie czasowe i tak jak dr Jekyll potrzebował kolejnej dawki swojego niesamowitego specyfiku by stać się mr. Hyde’m, tak Elisabeth potrzebuje świeżej krwi by zachować atrakcyjny, młody wygląd.



Film jednak nie ma nic wspólnego z horrorem. Gdyby wyłączyć z niego ten jeden, jedyny element nadnaturalny w fabule, moglibyśmy uznać te produkcje za film historyczny, skupiający się przede wszystkim na zbrodniach i spiskach klasy wyższej.


I oczywiście nie ma w tym niczego złego, co więcej film jest niezwykle interesujący, skupiający uwagę widza do ostatniej minuty. Problem jednak tkwi w fakcie, że  film jednak promowano jako horror. Biorąc pod uwagę materiał źródłowy, wydaje się to tym bardziej oczywiste, natomiast rezultat końcowy nie jest ani szczególnie krwawy, ani tak gotycki jak wcześniejsze filmy wytwórni.




Była to typowa, tania produkcja, która miała na zadaniu zarobić parę groszy w czasie, gdy największe gwiazdy wytwórni były zaangażowane w bardziej priorytetowe produkcje. Jedyna znana osoba występująca tutaj jest własnie Pitt, która za pomocą paru rozbieranych scen miała przyciągać do sal kinowych setki widzów.


Film okazał się klapa finansowa, ku niezadowoleniu głównej gwiazdy filmu, która uważała Hrabinę za dużo lepszą i ciekawsza produkcję niż dużo bardziej znane Vampire Lovers.  Faktem jest, ze o opisywanym tu filmie wspomina się bardzo rzadko, niemal wyłącznie tylko przez zatwardziałych fanów wytwórni.


Countess Dracula jest filmem okrutnie niedocenianym, po części w wyniku polityki wytwórni, która wypuszczała tanie filmy w dużych ilościach co skutkowało bardzo skromną promocją wielu z nich. Drugi Hammer z Pittówną nie zasługuje jednak na zapomnienie i powinien zapewnić przyjemne półtorej godziny fanom starego, kostiumowego kina, lecz może niekoniecznie tym, którzy mają ochotę na klimatyczna grozę.