niedziela, 30 lipca 2017

House of Hammer: Peter Cushing i Pies Baskerville'ów- najmroczniejszy z Holmesów.




Czy wiedzieliście, że Sherlock Holmes jest najczęściej adaptowana postacią popkultury? Ekscentryczny detektyw pojawił się na ekranach kin i telewizorów już ponad 250 razy, co zresztą uznała komisja Księgi rekordów Guinessa. Sam Pies Baskerville’ów, najsłynniejsza powieść o rzeczonym detektywie, interpretowany był na przestrzeni lat trzydzieści razy, w formie filmów kinowych, seriali aktorskich, czy nawet anime. Naprawdę ciężkie zadanie spoczywałoby na fanatyku Holmesa, który za punkt honoru obrałby zapoznanie się z każdym tworem kultury nawiązującym do tej postaci (Tak po prawdzie to jest to niemożliwe. Niemała część filmów powstała już w pacholęcych latach kina i dzisiaj już po prostu nie istnieje). I tutaj cholernie „ciśnie mi się na usta” wyświechtany frazes, że przecież nie liczy się ilość, a jakość. I faktycznie. Filmów o Sherlocku Holmesie, o których się pamięta i które naprawdę się ceni, nie ma znowuż aż tak wiele, a jeżeli nie trafiliście na tego bloga przypadkiem to wiecie, że nie mam zamiaru pisać o inkarnacji zagranej przez Kapitana Żelazko, ani przez Pana Ogórka, a pewnego angielskiego dżentelmena, który swego czasu budził postrach dawno dawno temu, w odległej galaktyce.