niedziela, 20 sierpnia 2017

Czasopismo "Fantasy"- Wpis sentymentalny

Nostalgia Time.





Remont w mieszkaniu i związane z nim porządki pomogły mi wygrzebać stertę moich starych czasopism, które uwielbiałem za dzieciaka. Czytanie sprawia mi frajdę od czasu gdy tylko nauczyłem się składać te wszystkie litery w słowa. Bakcyla nie złapałem jednak dzięki powieściom, a komiksom od tm-semic i właśnie czasopismom. Jako dzieciak zbierałem przede wszystkim pisemka poświęcone grom komputerowym, co zresztą bardzo pomogło mi w odkryciu pozycji, której poświęcam ten wpis.

W latach 2002-2005 wydawano w Polsce dwumiesięcznik Fantasy, którego redaktorami naczelnymi byli panowie Piotr Moskal i Jacek Piekara. Fantasy z miejsca stało się moim ulubionym czasopismem i chyba nieoceniony jest jego wpływ na rozwój moich zainteresowań

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że istniały/istnieją bardziej utytułowane publikacje na rynku, vide Nowa Fantastyka, ale widać splot zdarzeń zadecydował, że to z pismem Moskala i Piekary wiąże się masa wspomnień i decyzji takich jak chociażby pierwsze, nieprzymuszone sięgnięcie po literaturę, w końcu to oni "sprzedali" mi takich pisarzy jak: Gaiman, LeGuin, Barker, czy King (no dobra, tego gagatka to akurat nigdy nie pokochałem i skończyło się na nastoletnim flircie). 

Oprócz promocji pisarzy, w czasopiśmie nie brakowało publicystyki okołofantastycznej, czego przykładem były takie artykuły jak "Nieumarli- śmierć jest tylko początkiem" i "Krasnoludy- Od Koszałka Opałka do Gimliego i Gotreka". Sporo publikowano też treści historycznych/kulturowych: teksty o samurajach, religii voodoo, kubie rozpruwaczu, wielkich epidemiach, czy patologiach wśród rzymskich cesarzy.

Czasopismo zrobiło bardzo dużo dobrego jeśli chodzi o tak zwaną dziesiątą muzę, zwłaszcza że dość często podejmowali się (mojej ulubionej) tematyki filmowego horroru. W pierwszym numerze z 2003 roku, w którym przedstawiają sylwetkę Stephena Kinga pojawił się opis chyba wszystkich powstałych wtedy ekranizacji, a zaledwie parę stron dalej można było przeczytać dość dogłębny artykuł o serii Hellraiser. 

Dzięki redaktorom Fantasy dowiedziałem się też kim jest chociażby Ed Wood, czy Elvira i teraz, gdy przeglądam te mocno wyeksploatowane przeze mnie numery (a uwierzcie, czytałem to bez opamiętania) bywam zdumiony jakie jeszcze rzeczy można znaleźć w piśmie, które jednak swojego odbiorcy szukało wśród pykających w gierki dzieciaków. Niestety, nie jestem w stanie dziś pokazać Wam wszystkich najlepszych rzeczy, bo po prostu nie wszystko z mojej ówczesnej kolekcji się do dzisiaj zachowało i najbardziej nie mogę odżałować numeru, który zawierał artykuły o kiczowatych stworach z lat 50 i o wytwórni Troma.

Nadal jednak mogę się cieszyć z tekstu o filmach gore, który dziś być może nie jest dla mnie jakoś szczególnie odkrywczy (nie w sposób przecież porządnie opisać temat w zaledwie dwóch stronach, które zawierają w dodatku sporą ilością grafik), ale wtedy, gdy czytałem to po raz pierwszy (mając lat 14) było to dla mnie czymś niesłychanym i mocno wzmagało moją ciekawość związaną z kinem i to podczas tego tekstu po raz pierwszy zetknąłem się z nazwiskiem Fulci, czy informacją o istnieniu takich filmów jak Nekromantik, czy Tetsuo.

Żywot pisma Fantasy trwał ledwie kilka lat, ale udało im się "wstrzelić" w odpowiedni okres w moim życiu i nakłonili mnie do poznawania popkultury. Wątpię oczywiście, by ktokolwiek, kto wtedy to czasopismo współtworzył miał kiedykolwiek okazje to czytać, ale niech mnie diabli, i tak to napiszę. Dziękuję.

Jeśli również czytywaliście Fantasy, to dajcie znać. Nie wierzę, że jestem jedyny.

1 komentarz:

Fantasma pisze...

Gdzieś jeszcze mam jakieś numery FANTASY. Bardzo ciekawe czasopismo, jednak zaczęło się ukazywać w czasach gwałtownego rozwoju internetu. Pewnie dlatego nie przetrwało na rynku. Sentyment jednak zostaje.