czwartek, 2 listopada 2017

House of Hammer: Dom komiksowej grozy


Tekst pierwotnie ukazał się na The Blog That Screamed 
 22 października 2016 roku.  

„House of Hammer”. Czasopismo filmowe wydawane w latach 1976-1978, a następnie w latach 1982-1984 pod zmienioną nazwą, jako „Halls of Horror”. Jak sama nazwa wskazywała, „HoH” było dodatkowym narzędziem promocyjnym dla filmów tej wytwórni, przede wszystkim ich klasycznych tytułów, ponieważ w czasie istnienia czasopisma Hammer wypuścił tylko jeden duży horror, a mianowicie „To the Devil a Daughter”.

Redaktorem naczelnym i twórcą „HoH” był Dez Skinn, człowiek związany przede wszystkim z brytyjską sceną komiksową, późniejszy szef Marvel UK i niezbyt żywotnego Warrior, magazynu z komiksowymi antologiami. Przywiązanie Skinna do rysowanych historii nie jest bez znaczenia dla Hammerowego pisemka ponieważ to komiks był chyba najważniejszym filarem HoH. Niemalże każdy z numerów pisma otwierany był przez obrazkowe historie. Były to na ogół rysowane adaptacje flagowych filmów wytwórni, zwykle dzielono na kilka części. Ostatnie strony z kolei zarezerwowano na serię o tytule „Van Helsing’s Terror Tales”. Były to krótkie, niezwiązane ze sobą historyjki, których jedyną wspólną była postać narratora, profesora Van Helsinga, rysowanego rzecz jasna, na podobiznę Petera Cushinga. Najapetyczniejszym kąskiem były jednak sporadycznie umieszczane nowe przygody znanych i lubianych już postaci. I tak środek pierwszych trzech numerów zapełniała komiksowa kontynuacja filmu „Kapitan Kronos – Łowca Wampirów”. W dalszych numerach pojawiały się też przygody ojca Shandora, charyzmatycznego mnicha znanego z „Dracula: Prince of Darkness”.


Duży nacisk na komiks nie oznaczał jednak, że osoby sceptycznie nastawione do tego medium nie mogły nic dla siebie znaleźć. Komiksowe paski przeplatane były z dość różnorodnymi treściami: streszczeniami filmów, sylwetkami gwiazd Hammera, artykułami opisującymi pracę filmowców od środka. „House of Hammer”, choć miało na celu przede wszystkim podkreślać zasługi wytwórni dla filmowego horroru, nie ograniczało się wyłącznie do opisywania kolejnych produkcji Brytyjczyków i serwowało swoim czytelnikom artykuły poświęcone chociażby filmom Universala, czy Mario Bavy. Pojawiała się również publicystyka związana z określonymi motywami pojawiającymi się w kinie grozy, która często w pewien sposób łączyła z najważniejszym komiksem danego numeru. I tak, w numerze który zawierał adaptację komiksową „Przekleństwa Frankensteina” czytelnicy mogli znaleźć artykuł poświęcony różnym filmowym odsłonom naukowca i jego monstrum, zaś komiksowej wersji „Twins of Evil” akompaniował tekst o przepięknych wampirzycach. I chociaż znakomita część każdego numeru była poświęcona retro grozie, to nie oznaczało to bynajmniej, że Skinn nie trzymał ręki na pulsie. Odpowiednią ilość stron poświęcono chociażby postaci King Konga, w związku z premierą remake’u reżyserii Johna Guillermina, a nr 13 raczył nas chociażby recenzjami „Suspirii” od Dario Argento, czy „Alucardy” Juana Moctezumy.



hoho



Pismo w walce o czytelnika wydało też specjalny „Star Warsowy” numer, posunięcie będące pewnie argumentowane tym, że w filmie zagrali dwaj aktorzy Hammera, legendarny już za życia Peter Cushing i David Prowse, znany z roli monstrum w Frankenstein i potwór z piekła. W obliczu zbliżającego się upadku wytwórni Hammer, spowodowanego między innymi zmieniającymi się trendami w kinie grozy, pismo bezpośrednio związane z twórcami „Horroru Draculi” również musiało zaliczyć spory spadek zainteresowania. Problemem stały się też ciągle zmieniające się nazwy w późniejszym okresie istnienia pisma, wymuszone przez chęć zaistnienia na wymagającym amerykańskim rynku wydawniczym.”Halls of Hammer” w kwietniu 1978 roku zostało przemianowane na „Hammer’s House of Horror”, a zaledwie dwa numery później na „Hammer’s Halls of Horror”, ale i w tej inkarnacji pismo przetrwało zaledwie dwa numery. Po dwóch latach pracy i wydanych w sumie 23 numerach pismo Skinna przestało istnieć.


Nie oznacza to jednak, że naczelny „HoH” nie próbował walczyć o swoje. W 1982 wskrzesił swoje wydawnicze dziecko, tym razem jednak odcinając się (Tylko w tytule. Bohaterowie słynnej brytyjskiej wytwórni nadal pojawiali się w zawartości kolejnych numerów ) od wytwórni Hammer. Nowe „Halls of Horror” nie radziło sobie jednak zbyt dobrze pod względem sprzedaży i po kolejnych siedmiu numerach zostało anulowane, tym razem już ostatecznie. Dość skromne, drukowane na tanim papierze czarno-białe pismo przegrało rywalizację z dużo większymi graczami, w tym ze słynną „Fangorią”, która już wtedy miała ugruntowaną pozycję na rynku wydawniczym.

Brak komentarzy: