wtorek, 1 maja 2018

The Wicker Man: Kult nad kultami


Pierwszy Maja to wyjątkowy dzień wśród wielu ludów europejskich, będący czasem celebracji nadejścia wiosny. W przypadku mieszkańców Zjednoczonego Królestwa świętowanie wiąże się między innymi z wybraniem tak zwanej Majowej królowej, młodej i niewinnej dziewczyny, która na ten wyjątkowy czas stawała się personifikacją wiosny. Tradycja ta wywodzi się rzecz jasna z czasów przedchrześcijańskich, gdy ów święto istniało w świadomości Celtów przede wszystkim pod nazwą Lá Bealtaine, która oznacza “ognie Belenusa”. Wierzono wtedy, że płomień nie tylko oczyszcza dusze, ale także przynosi płodność. Rozpalano zatem ogniska, przy których pary przyrzekały sobie wierność, zwierzynę zaś zaciągano jak najbliżej, tak by dym uchronił je od chorób. 

Wiklinowy człowiek
wyobrażenia z XVIII wieku
Inną tradycją kojarzoną z Celtami i kultem ognia jest figura Wickermana, wiklinowego giganta wznoszonego w celach rytualnych. Po tym, jak jego wnętrze wypełniono zwierzyną, zostawał on podpalany jako ofiara mająca na celu pomoc w zebraniu pomyślnych plonów. Rzymskie źródła podawały, że oprócz bydła i ptactwa palono w nich także ludzi, co mogło być oczywiście plotką rozprzestrzenianą w celach propagandowych, coś warto wziąć pod uwagę, zwłaszcza że nie istnieją żadne niezbite dowody na tego typu praktyki wśród druidów. Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu podania pobudzają ludzką wyobraźnię. Beiltaine jako święto jest obecnie mocno promowane wśród irlandzkich i szkockich rodzimowierców, pragnących przywrócić dawne, przedchrześcijańskie tradycje. Czy dopuścilibyście możliwość, że ci ludzie są skłonni poświęcić Was w imię pogańskich bóstw i spalić w przerażającym wiklinowym człowieku? 

W 1967 roku taka historia pojawiła się w powieści pod tytułem Rytuał spod pióra Davida Pinnera, która to kilka lat później stała się podstawą do fabuły jednego z najbardziej kultowych brytyjskich filmów wszechczasów. Dzisiejszy, majowy tekst poświęcam Wicker Manowi z 1973 roku.