sobota, 13 października 2018

Alucarda- Szatan jako symbol buntu


Alucarda to nastoletnia sierota, nad którą opiekę sprawuje klasztor. Daleko jej jednak do potulnej, bojaźliwej owieczki: jest bardzo energiczna, ciekawa świata i generalnie nie wstydzi się mówić tego, co leży jej na serduszku. Bardzo szybko zaprzyjaźnia się z Justine, kolejną poszkodowaną przez świat istotą i wspólnie “zapominają o bożym świecie” popełniając coraz to poważniejsze grzechy, zaczynając od korzystania z wróżb i amuletów, a kończąc na wyznaniu sobie grzesznej, homoseksualnej miłości oraz desakracji grobu. Poczynania dziewcząt sprowadzają na nie demoniczne moce, które to z niezwykłą zapalczywością członkowie zakonu postanawiają wypędzić.

Ten meksykański horror z 1977 roku można wpisać w nurt nunsploitation  (czyli ogólnie rozumiane kontrowersyjne kino o zakonnicach, najczęściej dotyczące opętań i rozpusty), ale nie brakuje też tu elementów folk horroru, czy kina wampirycznego. Wszystko to polane jest równie onirycznym, co psychodelicznym sosem, przez co przywodzi na myśl z początku baśń, a później senny koszmar.


Uczucie to potęguje zresztą prosty, syntezatorowy soundtrack, który próbuje imitować brzmienie kościelnych  organów, ale opleciony jest w liczne, niemal kakofoniczne wtrącenia. Smaczku dodaje tu też fakt, że całość brzmi jakby nagrana na bardzo zniszczonej taśmie, która lada moment może się zerwać.

Straszniejsi od szatańskich niewiast są w tym filmie jednak przedstawiciele kościoła. Zakonnice noszą tu suknie będące w zasadzie niczym innym jak bandażami zakrwawionymi od nieustannego samobiczowania, które zdaje się dla nich główną metodą modlitwy, a kazania księży ograniczają się do straszenia diabłem i wiecznym potępieniem. Nie bez znaczenia jest tu wygląd samego miejsca akcji. Zakon jest brudny, ascetyczny, w dużej mierze znajdujący się w podziemiach i jedyne co zdaje się zdobić pomieszczenia to zniewalająca ilość wielkich podobizn umęczonego Chrystusa, które powodują nieprzyjemne mrowienie w klatce piersiowej.


Duchowni i ich owieczki znajdują się z dala od cywilizacji, uciekając przy tym (jak im się zdaje) od diabelskich pokus, ale też i wyrzekają się jakichkolwiek przyjemności, czy radości z życia. I gdy w pewnym momencie filmu tytułowa bohaterka wykrzykuje do próbującego ją wyspowiadać księdza: “Ja czczę życie, wy z kolei czcicie śmierć”, staje się jasne, że wybór dziewcząt rogatego na ich pana jest podyktowany poczuciem niesprawiedliwości i jest formą buntu wobec reguł, które wcale nie są tak dobre, jak niektórym bysię wydawało.

W zasadzie to właśnie bunt, bluźnienie i działanie na przekór duchowieństwu jest głównym objawem opętania dziewcząt i to one skutkują brutalnymi egzorcyzmami, a wszelkie szatańskie moce, których moglibyśmy się spodziewać w takim horrorze, objawiają się dużo później, jako kara, lub może raczej nienawistna zemsta za wszelkie krzywdy, które popełnili ci “sprzymierzeni” z Chrystusem.


A wszystko to, obok wspomnianej już onirycznej psychodelii, odbywa się w atmosferze histerii, która udziela się, zarówno opętanym dziewczętom, jak i obandażowanym zakonnicom. Pełno tu (niezbyt dobrego, ale mimo wszystko wypełniającego swoje zadanie) przedramatyzowanego aktorstwa i spazmatycznego wydzierania się w niebogłosy, co z jednej strony bardzo pasuje do akcji filmu, a z drugiej niemiłosiernie maltretuje bębenki uszne. Na szczęście dla widza poziom płaczu i wrzasku nie osiąga punktu krytycznego, w którym postanawia się rzucić się film w diabły i zająć się czymś bardziej kojącym, bo po prostu czeka nas bardzo szybki koniec.

Alucarda to zaledwie godzina i niecały kwadrans i w sumie można powiedzieć, że to taka szatańska eksploatacja w pigułce. Rogate diabły, sabaty czarownic, egzorcyzmy, wampiryzm, wszystko to znajdziecie właśnie w tym filmie, a nawet i coś ponad tanie, eksploatacyjne atrakcje. Bo może to i jest jakaś stara, tania meksykańska bajeczka o diable i bogu, ale jeśli się przeskrobać przez to co widoczne z wierzchu, to da się zauważyć, że reżyser filmu, Juan Lopez Moctezuma ma w tym dziele coś do powiedzenia w temacie ludzkiej duchowości.


Amen



Brak komentarzy: