niedziela, 14 kwietnia 2019

Psychoza 2


Wpis pierwotnie opublikowany 04.07.2019 na fanpage'u Komnaty Dymu

Do tego filmu podchodziłem początkowo jak pies do jeża. Chyba kiedyś nawet skreśliłem go z góry, przy okazji oburzając się o to, że ktoś po tylu latach śmiał zrobić “skok na kasę” i szargać arcydzieło Hitchcocka. Parę lat później, gdy nieco zrozsądniałem oraz nabyłem sporo sympatii do kina przez ogół niedocenianego, zrewidowałem swoje poglądy. Dzisiaj myślę, że w sumie trzeba mieć naprawdę mocny charakter, by podjąć się realizacji sequelu filmu legendy. Sequelu, na który przecież nikt nie czekał i wobec którego bardzo łatwo być krytycznym, dużo łatwiej niż w przypadku produkcji, która nie musi dzwigać na barkach ciężaru jakim jest piętno bycia kontynuacją tak ważnego filmu jak Psychoza.

Po wielu latach leczenia Norman Bates zostaje wypisany ze szpitala psychiatrycznego i wraca w swoje rodzinne strony. Ponownie zamieszkuje w domu swojej zmarłej matki, dostaje nową pracę i stara się ułożyć sobie życie na nowo. Nie mija jednak zbyt wiele czasu, gdy w okolicy zaczynają dziać się złe rzeczy i najbardziej oczywistym podejrzanym jest, rzecz jasna, Norman. Druga część Psychozy jest filmem dotykającym tematu trudności readaptacji społecznej, wynikającej zarówno z problemów osoby powracającej do społeczeństwa, jak i zachowania ludzi w jej najbliższym otoczeniu. W końcu, popełnione kiedyś zbrodnie zostawiają na człowieku piętno do końca życia i tak na dobrą sprawę nikt nie wierzy w skuteczność leczenia, czy resocjalizacje. Wszyscy już i tak mają o Normanie Batesie wyrobione zdanie i gdy mówię wszyscy, mam na myśli nie tylko postacie w filmie, ale także i widzów. Psychoza 2 igra sobie z naszymi oczekiwaniami, gdzieś tam podsuwa jakieś sugestie i tropy ale jeśli chcemy mieć pewność co do tego czy Bates znowu jest psychopatycznym mordercą z czasów jedynki musimy obejrzeć film do samego końca.


Nie brakuje tu oczywiście tajemniczości i suspensu, choć trzeba się nastawić na to, że duża część seansu skupia się na osobie Normana Batesa, którego ponownie odgrywa Anthony Perkins. Była to dla tego aktora rola życia i widać, że podejmując się pracy przy kontynuacji starał się coś udowodnić, pokazać że jest w stanie wycisnąć z tej postaci coś jeszcze i według mnie, wyszło mu to naprawdę dobrze. Oglądamy więc człowieka, który jest zagubiony i bardzo chciałby normalnie egzystować ale niestety przeszłość a także i ludzie nie dają mu spokoju. Bates jest tu naprawdę dobrze napisany, na tyle że byłem w stanie mu współczuć i to pomimo ukłucia z tyłu głowy, że przecież w każdej chwili mógłoby mu się coś przestawić i mógłby znów mordować niewinnych ludzi. Psychoza 2 to przede wszystkim film bardzo smutny i roztaczający aurę samotności, co zresztą pięknie akcentuje stary, wielki dom i muzyka do filmu, którą napisał Jerry Goldsmith, której to z miejsca stałem się fanem. Poniżej, w komentarzu załączę link do motywu głównego, obczajcie w wolnej chwili, bo warto.

Psychoza 2 to naprawdę porządny sequel, który powinien spodobać się przede wszystkim tym, których fascynuje postać Normana Batesa. Co ciekawe, w czasie swojej premiery produkcja ta poradziła sobie naprawdę dobrze. Był to dwudziesty najlepiej zarabiający film w 1983 roku, co tylko zachęciło producentów do tworzenia kolejnych kontynuacji (Trójeczka już niestety nieco słabsza. Seans Psychozy IV: Początek mam jeszcze przed sobą). Pomimo nienajgorszego sukcesu, z czasem, jak odnoszę wrażenie, kontynuacja filmu Hitchcocka zaczęła odchodzić w zapomnienie, a wyciągana na światło dzienne nierzadko zbiera reakcje podobne do tej mojej sprzed paru lat. A szkoda!


Brak komentarzy: